Jeśli w historii kina istniał reżyser prawdziwie wymagający, to tylko Stanley Kubrick. Urodzony w 1928 roku filmowiec nie odnosił dobrych wyników w nauce, za to interesował się fotografią i wiele podróżował. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki takiemu trybowi życia zrodził się w nim pewien niewytłumaczalny zmysł, który z powodzeniem wykorzystywał przy tworzeniu filmów.
Jego obrazy powalają realistycznością i wręcz perfekcjonizmem. Każda scena przygotowywana jest z niezwykłą starannością. Wielu aktorów nie mogło znieść pracy z nim, gdy musieli po raz setny powtarzać dane ujęcie.
Choć filmów kręcił niewiele, każdy z nich był niezwykle głośny. Wspomnijmy tu choćby o filmie „Oczy szeroko zamknięte” z Cruisem i Kidman – obrazie, który można skategoryzować jako erotyczny! „Full Metal Jacket” opowiada o straszliwej dehumanizacji podczas wojny w Wietnamie, a „2001: Odyseja kosmiczna”, nagrodzona z resztą Oskarem, mówi o powstaniu człowieka i roli człowieka we wszechświecie. „Mechaniczna Pomarańcza” z kolei jest tytułem dobrze znanym i, nie oszukujmy się, mocno kontrowersyjnym.
Filmy Kubricka stawiają ważne pytania, są niemal traktatami filozoficznymi, nad którymi można zastanawiać się bez końca… może dlatego Kubrick nie trafia do szerokiej, masowej publiczności, która zwyczajnie jego twórczości nie rozumie…